Newsy
Lemecha: Wyniki w tym wieku nie są najważniejsze


Rundę jesienną w wykonaniu młodzików Mrągowii Mrągowo podsumowaliśmy z trenerem Karolem Lemechą.


Jak ocenisz dziesięć spotkań fazy grupowej w wykonaniu Twoich zawodników? Który z meczów był według Ciebie najlepszy?

- Bardzo pozytywnie oceniam fazę grupową. Wyniki w tym wieku nie są najważniejsze, jednak mówią same za siebie - siedem zwycięstw i trzy remisy. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że w każdym z tych spotkań byliśmy drużyną lepszą, dominującą na boisku, która gra w piłkę, zaczyna akcje od swojej bramki w sposób przemyślany. W naszej grze była powtarzalność oraz kultura gry, zawodnicy są coraz bardziej świadomi. Moja drużyna potrafiła stwarzać sobie dużo sytuacji. To wszystko cieszy. Mimo to, że nie zawsze mieliśmy pełny skład, to oceniam to wszystko bardzo dobrze.

 

Młodzicy po meczu w Dywitach z Frendo

 

Najlepsze mecze to zwycięstwa - 7:0 u siebie z Polonią Lidzbark Warmiński oraz 8:2 na wyjeździe z Frendo Dywity. Szczególnie w tym drugim spotkaniu dobrze zagraliśmy. Wszystko nam wychodziło, graliśmy bardzo szybko piłką, na jeden-dwa kontakty, świetnie funkcjonowali nasi skrzydłowi i boczni obrońcy, którzy podłączali się bardzo często do akcji ofensywnych. Świetny mecz.

 

Drugie miejsce w grupie i awans do fazy finałowej. W ćwierćfinale jednak przegraliście z Constractem Lubawa.

- Nie chciałbym się usprawiedliwiać, dlaczego przegraliśmy, jednak tego dnia nie wszystko ułożyło się po naszej myśli oraz nie mieliśmy optymalnego składu. Zabrakło szczególnie naszego najlepszego skrzydłowego Konrada Drężka, nie pojechał z nami także wchodzący skrzydłowy Kacper Trypucki. Nasz środkowy obrońca Paweł Zapert z powodów zdrowotnych nie trenował przez cztery tygodnie, wzięliśmy go na ten mecz, jednak nie był w stanie grać od początku, nie był w swojej optymalnej formie. To w dużej mierze zadecydowało o wyniku w tym spotkaniu. Generalnie zagraliśmy najsłabszy mecz w rundzie. Ciężko się doszukiwać powodów, dlaczego tak było. Źle weszliśmy w mecz, szybko straciliśmy dwie bramki. Mimo to w dalszej fazie spotkania mieliśmy przewagę w grze, której nie potrafiliśmy udokumentować golami. Ponadto w trakcie meczu, około 15-20 minuty, prawy obrońca Patryk Pleśniak nadciągnął mięsień i musiałem zrobić zmianę. Chwilę wcześniej lewoskrzydłowy Oliwier Olbryś miał problemy z żołądkiem i poprosił o zmianę. Wszystko, więc nie ułożyło się jak trzeba, ale taki jest sport i wynik nie jest najważniejszy. Uważam, że jakbyśmy przeszli dalej to nie zmieniłoby to wiele. Oczywiście wyniki byłby lepszy, ale chłopcy dzięki temu nie rozwinęliby się bardziej. Podsumowując chłopcy szybko się rozwijają, cały czas jesteśmy w ścisłej czołówce województwa w tej kategorii wiekowej. Chcę, żeby chłopcy dalej tak się rozwijali, bo wyniki w tym wieku nie zawsze są miarodajne.

 

W fazie grupowej byliście czwartą drużyną, która straciła najmniej bramek. To zasługa dobrze grających bramkarzy i linii obrony.

- Przyznam szczerze, że nie zwróciłem uwagi na ten fakt. Jestem trenerem siedem lat i zauważyłem, że moje drużyny zazwyczaj tracą mało bramek. Bardzo zwracam uwagę na taktykę gry obronnej całego zespołu, w poszczególnych formacjach oraz indywidualną każdego z zawodników. Więc to nie tylko gra obrońców, ale także gra defensywna całego zespołu. Organizacja drużyny po stracie piłki, pressing, przesuwanie, to wszystko skutkuje. Kładziemy na to duży nacisk. Uważam, że mecze bardzo często wygrywa się organizacją gry obronnej, to oczywiście nie znaczy, że preferujemy defensywny styl gry, wręcz przeciwnie. Taki wynik to też zasługa naszych bramkarzy - Jakuba Gutowskiego i Michała Bejnarowicza. Obaj to silne punkty naszego zespołu.

 

Druga linia to solidni skrzydłowi i bardzo dobry środek pola.

- Na początku sezonu miałem dylematy, kogo gdzie wystawić, ponieważ mamy szeroką kadrę. Oprócz Szymona Kopyścia i Bartosza Wirtta, to Paweł Zapert grał w środku polu, a wtedy na środek obrony cofałem Kopyścia. Próbowałem też Wirtta na skrzydle i Jana Stankiewicza w środku pola. Stankiewicz w tamtym sezonie miał długą przerwę i teraz dopiero odbudowuje swoją dyspozycję, ale jestem przekonany, że będzie grał jeszcze na najwyższym poziomie, wierzę w niego. Okazało się jednak, że ustawienie z Kopyściem i Wirttem w środku pola jest optymalne. Na prawym skrzydle rywalizację wygrał Konrad Drężek. To najszybszy w drużynie zawodnik, robi ogromną różnicę, fajnie wychodzi do prostopadłych piłek, dużo asystuje i strzela. Z drugiej strony Oliwier Olbryś też prezentował się bardzo dobrze. Kopyścia również należy chwalić za to, że zawsze zostawia serce na boisku. Jest w szerokiej kadrze województwa. Szkoda, że czasami nie dostał powołania dwa razy z rzędu, wtedy uważam, że poczułby się pewniej. Wirtt to zawodnik z jednym z największych potencjałów w tej drużynie, lider zespołu, dużo strzela bramek i asystuje. Uważam, że duża przyszłość przed nim.

 

W ataku dobrze sobie radzili Bartłomiej Dugiełło i Antoni Dudek.

- Zarówno jednego jak i drugiego chłopaka muszę bardzo pochwalić. Bartłomiej Dugiełło trenował z nami od lata, ale formalności pozwoliły na to, że dopiero pierwszy mecz zagrał w Dywitach. Do tego momentu mieliśmy problemy ze skutecznością, zdobyliśmy tylko cztery bramki. Z Frendo zagraliśmy w naszym optymalnym ustawieniu, z nimi w ataku, zdobyliśmy osiem goli i od tego momentu zaskoczyło. Dugiełło to fajny chłopak, typowy napastnik. Brakowało nam takiego gracza, który potrafi grać tyłem do bramki, czuje linie spalonego, potrafi wyjść do prostopadłej piłki, co nie jest łatwe. Potrafi poruszać się między obrońcami. Nie mieliśmy wcześniej takiego typu zawodnika, wypełnił nam lukę w drużynie. Bardzo doceniam to jak na treningach pracuje Antoni Dudek. Zawsze mu powtarzam, że musi pracować nad szybkością i siłą, bo technicznie jest rewelacyjny. Ma trochę słabsze warunki fizyczne, jest niższy i młodszy, jednak super pokazywał się jak wchodził na boisko, zdobywał gole, była jakość w tym, co robi. Czasami się denerwował, że musi wchodzić z ławki, jednak wtedy był skuteczny. Jeśli będzie tak dalej pracował to na pewno daleko zajdzie. Jest fajna rywalizacja między nimi w drużynie, jeden i drugi są nam bardzo potrzebni, to cieszy.

 

Jak ocenisz skuteczność swojego zespołu?

- To naturalne w tym wieku, że skuteczność nie jest zawsze idealna, chłopcom brakuje czasami koncentracji na boisku. Ja jednak zachowuje spokój, bo wiem, że to nie jest ten czas, że musimy wykorzystywać wszystkie okazje. Nawet najlepsze seniorskie zespoły mają problem ze skutecznością. Na początku nie mieliśmy typowego napastnika, więc nasze wyniki były skromne. Później wygrywaliśmy już wysoko, więc uważam, że skuteczność była dobra. Ponadto uważam, że trzeba się cieszyć, że potrafimy stwarzać sytuacje, w tej kwestii nie mogę mieć zastrzeżeń, bo zdaje sobie sprawę, że to nie jest najważniejsze w tym wieku.

 

Nie masz wrażenia, że czasami niektórzy zawodnicy grają zbyt samolubnie. Próbujesz to wyeliminować?

- Nie uważam, że oni grają za bardzo samolubnie. To jest naturalne u dzieci, każdy chce strzelić bramkę, prowadzić piłkę, wchodzić w pojedynki jeden na jeden, chcę, żeby tak grali. Zachowuje w tej kwestii spokój, wiem, że w kolejnych latach będzie to wyglądało inaczej. Tak naprawdę dopiero od młodzika powinno kłaść się większy nacisk na podanie i przyjęcie piłki. Wcześniej kładzie się główny aspekt na prowadzenie piłki, drybling, grę jeden na jeden w ataku i obronie.

 

Nie da się nie zauważyć, że spędzając z piłkarzami tyle czasu, stajesz się nie tylko ich trenerem, ale też wychowawcą. Co oprócz umiejętności piłkarskich starasz się im wpoić?

- To prawda. Trener, to zaraz po rodzicach, drugi autorytet dla dzieci. Staram się wpoić tym młodym chłopcom pozytywne wartości szczerość, pracowitość, szacunek do drugiego człowieka, fair play. To, że jak robimy coś wspólnie, to musimy się wspierać i sobie pomagać nie tylko na boisku, ale i poza nim. Każdy w drużynie musi czuć się ważny. Wiadomo, są sytuacje, w których są tarcia między zawodnikami, ale ja powtarzam - nie zawsze wszyscy będą się lubić, ale musimy się szanować, to bardzo ważne. Uczę ich także ciężkiej pracy, że w trakcie treningów pracujemy na maksa, nie ma odpuszczania i lekceważenia. Rozumiem, że każdy może mieć słabszy dzień, może być zmęczony albo źle się czuć, jednak podczas zajęć wymagam zaangażowania i bycia skoncentrowanym.

 

Dla chłopców w tym wieku największym zagrożeniem jest presja rodziców?

- Uważam, że presja rodziców jest dużym problemem, nie mówię tutaj o mojej grupie, ale ogólnie. Rodzice często wywierają niepotrzebną presję, narzekają, że dziecko źle zagrało, nie wspierają go, to nie jest odpowiednie podejście. Wsparcie dla dziecka w tym wieku jest bardzo ważne. My z rodzicami mamy jasno postawione zasady - przede wszystkim to, że nie mogą przebywać w trakcie treningu czy meczu obok boiska, muszą znajdować się na trybunach. Mogą kibicować dziecku, ale nie mogą go instruować i krytykować. Chodzi tutaj o to, że młody zawodnik musi sam podejmować decyzję, wtedy uczy się kreatywności. Podpowiedzi - poddaj, kiwnij, strzelaj - powodują, że dziecko wariuje, przestaje być skoncentrowane, nie wie, co ma zrobić. Zawsze powtarzam swoim zawodnikom, że na boisku mają słuchać trenera. Nie ma u nas sytuacji, które wychodziłyby poza kontrolę. Nie mam z kolei wpływu na to, co się dzieje w domu. Jednak pojawia się coraz więcej materiałów szkoleniowych odnośnie tego jak powinni zachowywać się rodzice, więc myślę, że idzie to do przodu.

 

Moja współpraca z rodzicami układa się bardzo dobrze. Kiedyś pojawiały się sugestie, dlaczego moje dziecko nie gra, ale ja to szybko rozwiązywałem, prosto w cztery oczy. U mnie zasady są jasne. W takich sprawach może decydować tylko trener.

 

Jak drużyna będzie przygotowywała się do rundy wiosennej?

- Mamy teraz okres roztrenowania, po lidze zawsze daje swoim zawodnikom trochę luzu na treningach, aby znowu nabrali głodu do ciężkiej pracy. W poniedziałek graliśmy mecz sparingowy z Salętem Boże. Od przyszłego tygodnia wracamy do ciężkiej pracy. Najpierw przejdziemy testy wytrzymałościowe i szybkościowe, sprawdzimy zwrotność oraz skoczność. Będziemy trenowali prawie do świąt, później wolne i na początku stycznia wracamy do pracy. Zajęcia będą odbywały się trzy razy w tygodniu - raz w hali i dwa razy na boisku. Przygotowania do rundy będą się różniły od tych w poprzednich latach. Mamy sztuczne boisko, więc będziemy mieli możliwość rozgrywania sparingów - zmierzymy się z silnymi rywalami AS-em Stomil Olsztyn, Nakim Olsztyn, MKS-em Jeziorany, Roną 03 Ełk oraz Jagiellonią Białystok. Nie będziemy, zatem bazować na turniejach halowych, które w poprzednich latach dominowały. Zagramy tylko w hali w Barczewie, Lidzbarku Warmińskim oraz u nas w Mrągowie.

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc wiosną celem minimum będzie półfinał mistrzostw województwa młodzików?

- Zupełnie tak do tego nie podchodzę. Nie zakładam w kategorii młodzika konkretnych celów, jeżeli chodzi o wynik zespołu. Czasami można grać brzydką piłkę, a osiągnąć dobry rezultat. U nas głównym celem jest to, żeby chłopcy się rozwijali. Musi być widać postępy w każdym aspekcie, czy to technicznym, motorycznym, fizycznym czy mentalnym. Nasza jakość i kultura gry ma być wysoka. Mamy grać dobrze i skutecznie. Uważam, że jak będziemy tak grali, to i wynik będzie dobry.

 

Co do ligi to plan był taki, że dwa zespoły spadają i dwa awansują, a liga gra w takiej samej formie jak jesienią. Jest jednak taki pomysł, żeby 8-10 najlepszych zespołów z jesieni stworzyło ligę między sobą. Popieram to jak najbardziej. Jestem za tym, żeby grać z najlepszymi drużynami w województwie. Trzeba mierzyć się z najlepszymi, wtedy chłopcy będą się zdecydowanie lepiej i szybciej rozwijać.

 

Plan przygotowań młodzika:

9 grudnia - turniej halowy w Barczewie (rocznik 2006),

24 stycznia - sparing z Roną 03 Ełk (w Mrągowie),

26 stycznia - sparing z Jagiellonią Białystok (w Mrągowie),

4 lutego - turniej halowy w Mrągowie (rocznik 2005),

10 lutego - turniej halowy w Lidzbarku Warmińskim (rocznik 2006),

17 lutego - sparing z AS-em Stomil Olsztyn,

18 lutego - turniej halowy w Mrągowie (rocznik 2006),

24 lutego - sparing z Mazurią Giżycko (w Mrągowie),

10 marca - sparing z Nakim Olsztyn (w Mrągowie),

17 marca - sparing z MKS-em Jeziorany (w Mrągowie),

24 marca - sparing z Mazurią Giżycko (w Mrągowie),

31 marca - sparing z Kłobukiem Mikołajki (w Mrągowie).






1
Znicz Biała Piska
Znicz Biała Piska
41

2
Rominta Gołdap
Rominta Gołdap
32

3
Tęcza Biskupiec
Tęcza Biskupiec
30

4
Unia Susz
Unia Susz
28

5
Motor Lubawa
Motor Lubawa
25

6
Concordia Elbląg
Concordia Elbląg
24

7
Mrągowia Mrągowo
Mrągowia Mrągowo
23

8
Mamry Giżycko
Mamry Giżycko
20

9
MKS Korsze
MKS Korsze
19

10
Pisa Barczewo
Pisa Barczewo
18

11
Tęcza Miłomłyn
Tęcza Miłomłyn
17

12
Błękitni Pasym
Błękitni Pasym
16

13
Granica Ketrzyn
Granica Ketrzyn
13

14
Zatoka Braniewo
Zatoka Braniewo
13

15
Orlęta Reszel
Orlęta Reszel
12

16
Błękitni Orneta
Błękitni Orneta
4